Aikido / Budō
Genkikai (元気会)
Trzecia praktyka systemu Ikedy: spokojniejsza niż aikido, ale równie istotna.
Masatomi Ikeda był nauczycielem wymagającym. Absolwent wychowania fizycznego, posiadacz piątego dana w sumo i czwartego dana w judo, przez lata budował aikido oparte na precyzji, dyscyplinie i odpowiedzialności za każdy szczegół ruchu. Dlatego warto uważnie przyjrzeć się temu, że w samym centrum swojej metody umieścił także spokojne sekwencje wykonywane w siadzie i leżeniu, pracę z oddechem oraz rozluźnianiem ciała. Nie jako dodatek. Jako część systemu.
To od razu stawia proste pytanie: po co?
Genkikai (元気会) jest jedną z odpowiedzi, jakich Ikeda udzielał na to pytanie. I jest to odpowiedź ważna nie tylko dla ludzi zainteresowanych historią jego linii, ale dla każdego, kto myśli o treningu w perspektywie wielu lat.
Trzy części jednej metody
W systemie Sanshinkai praktyka opiera się na trzech filarach. Aikido to praca w staniu: kontakt, wejście, odpowiedzialność uke i tori za jakość całej sytuacji. Hojo to kata wywodzące się z tradycji Kashima Shinden Jikishinkage-ryu: rytm, struktura, dystans, skupienie, kiai i oddech w czystej formie. Genkikai to z kolei spokojne sekwencje w siadzie i leżeniu, skierowane na oddech, czucie ciała i rozluźnienie.
To nie są trzy osobne zajęcia zestawione obok siebie. To trzy sposoby pracy z tym samym materiałem: z ciałem, które ma być jednocześnie mocne, dokładne i zdolne do regeneracji. Aikido daje wysiłek i kontakt. Hojo porządkuje strukturę, rytm i skupienie. Genkikai pomaga wrócić do równowagi po intensywnym treningu, po dniu pracy i po każdym wysiłku, który zostawia po sobie zbędne napięcie.
Z relacji uczniów wiadomo, że w Aikido Ikeda Dojo w Zurychu regularnie odbywały się zajęcia zarówno z Hojo, jak i z Genkikai. Nie były dodatkiem dla chętnych ani ciekawostką dla wąskiej grupy. Stanowiły stały element nauczania. To ważne, bo pokazuje, że ta trzecia część systemu nie była ozdobą, ale pełniła konkretną funkcję. W Sesshinkan Dojo tę logikę widać bardzo wyraźnie: elementy Genkikai wracają w każdej rozgrzewce. Praca z oddechem, rozluźnieniem i przygotowaniem ciała nie jest więc osobnym dodatkiem ani czymś zostawionym na seminaria, tylko częścią zwykłego treningu od pierwszych minut na macie.
Michele Quaranta Shihan: żywe połączenie z linią Ikedy
Genkikai nie trafia do nas jako termin z książki ani jako temat archiwalny. Dzięki bliskiej współpracy Germanov Shihan z Michele Quaranta Shihanem ta linia aikido pozostaje czymś realnym i dostępnym. Nie tylko opisem, ale żywym przekazem obecnym na regularnych seminariach.
Michele Quaranta Shihan urodził się w 1953 roku we włoskim Forlimpopoli. Aikido zaczął ćwiczyć w 1972 roku w Aikikai Basel. Wcześniej był zawodnikiem piłkarskim w FC Nordstern Basel i pracował jako trener. Ta sportowa przeszłość nie jest drobiazgiem biograficznym. Pomaga zrozumieć, dlaczego Quaranta tak mocno akcentuje funkcjonalność ruchu, pracę z ciałem i sens fizycznych wyjaśnień. W 1983 roku otworzył własne dojo w Bazylei.
Od połowy lat 80. był bezpośrednim uczniem Masatomiego Ikedy Senseia, jego uke i asystentem podczas seminariów w całej Europie. Dla wielu osób ćwiczących z Ikedą to właśnie Quaranta był najbliższym przykładem tego, jak ta metoda wygląda od środka: jakiej wymaga dokładności, jak stawia wymagania uke i jak rozumie kontakt w technice. Kiedy z powodów zdrowotnych Ikeda Sensei stopniowo ograniczał nauczanie, Quaranta kontynuował tę pracę dalej. Po śmierci Ikedy w 2021 roku pozostał jednym z najważniejszych nauczycieli niosących ten przekaz.
To właśnie dlatego jego wypowiedzi o Genkikai są tak cenne. Nie mówi o tej praktyce z dystansu. Mówi jako człowiek, który przez lata widział ją w działaniu, ćwiczył ją i przekazywał innym.
W jednym z wywiadów Quaranta wspomina, że zanim spotkał Ikedę, aikido często wydawało mu się niespójne: co innego deklarowano, a co innego działo się na macie. Ikeda zmienił to doświadczenie, bo tłumaczył przez ciało, ruch i konkret. Niczego nie trzeba było przyjmować na wiarę. To ważny punkt także dla Genkikai. Ta praktyka nie ma sensu jako zbiór efektownych haseł. Ma sens wtedy, gdy daje się sprawdzić w doświadczeniu.
Po co ciału sposób na powrót
Jedno z najprostszych i najlepszych wyjaśnień funkcji Genkikai pochodzi właśnie od Quaranty. Aikido i Hojo są dla ciała wymagające. Genkikai pomaga temu ciału wrócić do porządku.
Nie chodzi tu o relaks rozumiany jako bierny odpoczynek. Chodzi o regenerację prowadzoną metodycznie: przez spokojne sekwencje w siadzie i leżeniu, pracę z oddechem i dokładniejsze czucie własnego ciała. Część ćwiczeń wykonuje się samodzielnie, część z partnerem. W tle pojawiają się także wpływy nauczania Haruchiki Noguchiego i praktyki Seitai. Warto jednak zachować właściwe proporcje: nie chodzi o język cudownych metod, ale o pytanie, jak ciało odzyskuje gotowość po wysiłku, jeśli nie zostawia się go z nagromadzonym napięciem.
Dla człowieka ćwiczącego aikido od lat sens tego jest bardzo konkretny. Po intensywnym treningu zostaje mniej zbędnego spięcia. Oddech łatwiej się uspokaja. Rośnie umiejętność czucia własnego ciała także wtedy, gdy nie działa się pod presją szybkości. Kto ma sposób na taki powrót, inaczej wchodzi w kolejny trening niż ktoś, kto tylko zbiera w sobie zmęczenie z poprzednich zajęć.
To przekłada się na samo aikido. Uke, który umie wrócić do spokojnego oddechu po wysiłku, szybciej odzyskuje jakość obecności. Nage, który nie niesie w barkach i klatce piersiowej starego napięcia, daje w technice inny rodzaj kontaktu. Nie ma tu nic cudownego. Po prostu ciało, które potrafi wracać do równowagi, pracuje inaczej niż ciało, które stale odkłada w sobie skutki poprzedniego wysiłku.
Oddech bez magii
Quaranta Shihan mówi o tym bardzo trzeźwo: to rzecz prosta, nie żadna magia.
Dotyczy to przede wszystkim oddechu, który w Genkikai zajmuje miejsce centralne. Świadomość oddechu można odkryć samemu, zwykle wtedy, gdy wysiłek obnaża własne braki. Można też uczyć się jej wcześniej i spokojniej, w warunkach kontrolowanych. Różnica jest podobna jak między uczeniem się techniki dopiero w chaosie a ćwiczeniem jej wcześniej, dokładnie i bez pośpiechu.
Kiedy w technice oddech się urywa, skutki są konkretne. Zawęża się uwaga, ciało zaczyna się nadmiernie spinać, a ruch zamiast prowadzić kontakt zaczyna z nim walczyć. To nie jest poetycka figura, tylko prosty fakt fizjologiczny. Oddech wpływa na poziom pobudzenia i napięcia, a to z kolei decyduje o tym, czy ciało jest gotowe do precyzyjnego działania.
Genkikai pracuje więc z tym samym materiałem co aikido — z ciałem, oddechem i uważnością — ale robi to w spokojniejszych warunkach. Dzięki temu można budować nawyk wracania do oddechu bez presji wyniku. W dynamicznym treningu taki nawyk bywa bezcenny. Skraca drogę od odruchowego spięcia do świadomej obecności. Jest mniej reakcji z wyprzedzenia, a więcej ruchu naprawdę osadzonego w tym, co dzieje się tu i teraz.
Dla długiej praktyki nie jest to drobiazg. To jeden z warunków, dzięki którym można ćwiczyć intensywnie, ale bez systematycznego zużywania ciała. I właśnie dlatego Genkikai trudno traktować jako boczny wątek. W logice systemu Ikedy to część rozwiązania bardzo konkretnego problemu: jak trenować długo, poważnie i bez utraty jakości.
Sanshinkai nie jest więc historyczną ciekawostką. To odpowiedź na pytanie, które wcześniej czy później staje przed każdym poważnie ćwiczącym: jak utrzymać intensywność treningu przez lata, nie tracąc ani ciała, ani wymagań wobec siebie?
Trzy praktyki, trzy rodzaje pracy. Aikido daje presję, kontakt, technikę i odpowiedzialność. Hojo porządkuje strukturę, rytm i skupienie. Genkikai uczy powrotu do równowagi. Bez tej trzeciej części cały system byłby uboższy — byłby wysiłek, ale brakowałoby metody, która pozwala wrócić do gotowości.
To, że wiedza o tym podejściu nadal żyje, nie wynika z samych archiwów. Wynika z relacji, pracy i ciągłości przekazu. Quaranta Shihan nadal naucza. Germanov Shihan nadal naucza. Seminaria nadal się odbywają. Dzięki temu Genkikai nie pozostaje opisem dawnej metody, ale częścią żywej praktyki, do której wciąż można się odnieść na macie.
Dlatego Genkikai nie zostaje tu na poziomie opisu dawnej metody. Nadal można odnosić je do realnej praktyki na macie i sprawdzać, jak pracuje w ciele podczas zwykłego treningu.